Dołączył(a): 25 gru 2006, 21:08 Posty: 133 Lokalizacja: z drugiej strony
nowa płyta.. hmm.. wolę starsze. chociaż My Curse mnie rozwalił.
a wokalistę wolę właśnie nowego, mają strasznie podobne głosy, ale Howard ma większa skalę i czasem jego głos brzmi tak dobrze ze az sama sie dziwię.
_________________ ...
raz
dwa
trzy
...
kantor
Napisane:
27 sty 2007, 21:55
Dołączył(a): 27 sty 2007, 21:51 Posty: 4 Lokalizacja: siem-ce sl.
KSE jest przepiekny, jak dla mnei najlkepsza kapela metalcorowa na swiecie i galaktyce fakt poprzedni wolaista byl pro ale ten pomimo tego ze jest slabszy daje rade zwlaszcza w "when darknes fall" i "rose of sharyn"
Napewno jest to cos innego niz The End of.....ale i tak pod wzgledem technicznym sa niedowy......Eye of the storm to kawal pozadnego grania....
a co do Howarda to chyba nie trzeba nic o nim pisac wystarczy go posluchac na This World Ablaze (chyba jedne z najlepszych DVD jakie widzialem) wgniata w glebe
_________________ After all this time I stand by you Through all of the years I've been with you
I tak najlepsza płyta to Alive Or Just Breathing z mega killerami Life to Lifeless, Numbered days czy Temple from the within ! Teraz grają troche lżej niż ze starym wokalistą, ale da się słuchać
Ja tam ich jakos nie lubie .....wole AILD...
"KoRn_czyk" własnie o to chodzi ze melodyjnosc to MC .....posluchaj AILD to dopiero jest melodyjnosc kazdy utwór inny a nie jak nie ktore wszystko to samo...
Dla mnie Killswitch prezentują mimo wszystko dość wysoki poziom, zwłaszcza na pierwszej płycie, w kwestii metalcore chyba dość przełomowej. Więcej metal- niż -core, powiedziałbym. Howard Jones już tak nie wymiata, niemniej dobry jest, ma bardzo przyjemny dla ucha, głęboki clean - co też się liczy.
przyłączam się do głosów twierdzących że z J.D. na wokalu KsE wypadało lepiej... nie wiem co ten gościu miał w sobie, ale na pierwszych dwóch płytach ich muzyka mnie rusza, a już na tych z Howardem nie. i nie, nie mam nic do czarnych po prostu za słodkie się to wszystko potem zrobiło...
za to "nowa" (trochę już sobie bądź co bądź istnieje) kapela w której zdziera płuca J.D.Leach, czyli Seemless, rządzi. tyle że to już zupełnie inne muzycznie rejony.
_________________ to jest jedyna na świecie, wyjątkowa i niepowtarzalna magiczna słoneczna kropka, odkrywająca sekrety wszechświata -------->
Zgrozo, jakiż to gówniany twór jest. Totalnie nie trawię napierdzielania przerwanego nagle jakimś melodyjnym szajsem. Podkreślam to słowo, bo znam przykłady, że melodyjne sekwencje utworów mogą naprawdę wiele zdziałać, ale tutaj to po prostu najzwyklejszy grzech. Grzech kastracji godny.
_________________ Forumowy wygnaniec.
Gi-zas
Napisane:
21 paź 2010, 21:15
Dołączył(a): 21 paź 2010, 20:48 Posty: 44
Kanibal ma trochę racji...te przerwy w napierdzielance usypiają,chociaż typ nadąża za starym wokalistą
_________________ It`s impossible! Dificult,but not impossible...
Nie możesz rozpoczynać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz edytować swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz dodawać załączników