forum HeavyMusic.pl

   



Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 4 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: 14 paź 2010, 21:33

Avatar użytkownika

Dołączył(a): 28 paź 2006, 19:31
Posty: 251
Lokalizacja: Łódź
Oto moja mini-relacja z sobotniego koncertu w łódzkiej Wytwórni. Enjoy! ;)

Od czego by tu zacząć? Może od nietypowego miejsca, jak na metalowy koncert, czyli od łódzkiego klubu Wytwórnia. Ciekawe, że akurat tam zorganizowano koncert, bądź co bądź metalowy, a nie w jakiejś Dekompresji czy innym Stereo. Miła odmiana z jednej strony, jednak dość upierdliwe było ograniczenie stref do spożywania alkoholu i palenia papierosów, co skutkowało tym, że palić można było tylko w przedsionku, gdzie strasznie nieprzyjemne było zimne powietrze napływające z zewnątrz. Do zakazu wnoszenia piwa do głównej sali koncertowej też można było się przyczepić, jako, że przyzwyczajony jestem kontemplować wygibasy kapel z chłodnym, złocistym napojem w dłoni, ale mniejsza o to. Ważne, że impreza była naprawdę bardzo, ale to bardzo udana.
W klubie zjawiłem się tuż po otwarciu, miałem więc czas na obejście całego klubu z zakupionym świeżo browarem, zerknięcie na merch (nawiasem mówiąc, wielka kartka o treści „ENGLISH PLEASE” leżąca na stoliku z płytami była cokolwiek zabawna ) i pogadaniu z towarzystwem. Punktualnie o 19 otwarto salę i tłumek wjechał do zasadniczej części klubu na występ supportującego Jelonka. Przyznaję, że mieliśmy ze znajomymi szczerą ochotę udać się na jego występie na kolejne piwo tudzież szluga. Nie specjalnie przepadam za jego twórczością, a fakt, że kojarzy mi się z Hunterem, którego nie znoszę dodatkowo pogłębiał sceptycyzm co do pierwszego gigu. Jednak dość porządnie zostałem zaskoczony, przede wszystkim radością i energią jaka biła od owego metalowego skrzypka. Pierwszy raz widziałem na koncercie „metalową ciuchcię” robioną przez ludzi, jadącą w kółko po Sali. Żeby nie było, twórczość Jelonka ciągle mi za przeproszeniem lata koło dupy, ale na duży plus muszę zaliczyć atmosferę, jaka panowała podczas jego występu. Swoją droga, do zestawu grających zespołów pasował idealnie.
Krótka przerwa techniczna i na scenie zainstalowały się Panie z Eluveitie, ze swoim pobocznym projektem godnr.universe. Dziewczyny tworza coś w stylu dark folk rocka, niby świeżość, niby coś nowego, ale kompletnie mnie ten występ nie porwał. Ludzie też byli chyba przygotowani na coś mocniejszego, bo jak na początku prawie się porwali do młynka, tak stopniowo zapał słabł i ograniczano się w większości do braw, czasem jakiegoś sporadycznego podskoku. Anna ma zajebisty głos i to był zdecydowanie najjaśniejszy punkt występu, głosem nadrabiała dość słabą charyzmę, choć serdecznie uśmiechała się do ludzi po każdym numerze. Może coś z nich jeszcze będzie, może w kręgach dark folku przyjmie się lepiej niż mnie, póki co, życzę sukcesów.
Przyszedł czas na pierwszą z dwóch głównych gwiazd tego wieczoru. Eluveitie, co to dużo owijać w bawełnę po prostu skopali wszystkim tyłki. Od pierwszego utworu zaczęła się dzika zabawa. Ich muzyka idealnie nadaje się na koncert, death metal w stylu późniejszej Szwecji podlany folkowym sosem ma bardzo duży ładunek energii, co widać było po falującym, skaczącym, szalejącym tłumie. Poleciały prawie same szlagiery, z „Inis Mona” czy „Grey Sublime Archon” na czele. Nie doczekałem się tylko ulubionego „Song of Life” z pierwszej płyty, ale można było przeboleć, zważywszy na fakt, że każdego kawałka słuchało się świetnie. Idealnie nagłośnione instrumentarium, w zamian za wokale Chrigela niestety. Wokalistę było bardzo słabo słychać, co dawało się we znaki głównie przy gitarowo-perkusyjnych wygrzewach. Dla odmiany, wspomnianą już Annę było słychać praktycznie bez zarzutu, czy wspomniałem już, że świetnie śpiewa?:) Wydrzeć japę też porządnie potrafi jak się okazało. Śmiać(płakać) chciało mi się tylko jak publika spartoliła „ścianę śmierci”, za wcześnie rzucając się do biegu. Drugą wiochą było ustawianie się do ściany śmierci na wyraźny rozkaz „circle pitu”, mimo że Chrigel jeszcze na migi pokazywał o co mu chodzi. Śmiech na Sali.
No i główna gwiazda wieczoru – Leśny Klan z Finlandii. Na dzień dobry poleciała, a jakże, „Vodka”, zaraz po niej „Journeyman” z drugiej płyty a potem klasyk za klasykiem. ‘Cottages and Saunas”, instrumentalny, zajebisty kawałek „Pine Woods” i tak przez półtorej godziny. Wieś, biesiada, jarmark, skrzypeczki i akordeon w jednym  Tańcująca jak na odpuście publika, hulanki, swawole i uśmiechnięte mordy muzyków – naprawdę warto było to zobaczyć. Non-stop zagadujący do ludzi Jonne, biegający w kapelusiku po scenie i gadający różne pierdoły po fińsku Kalle, czy co rusz zaciągający się papierosem skrzpek (nazwisko z głowy mi wyleciało), cały zespół bawił się nie mniej świetnie od publiki. A ta, muszę z czystym sumieniem powiedzieć naprawdę dopisała; brygada leśnych ludzi naprawdę będzie ten koncert dobrze wspominać. Kupa śmiechu była, gdy lider „podzielił” się z fanami browarkiem. Faktycznie wyglądało to tak, że trochę pochlapał, trochę popluł, trochę wypił a resztę podał spragnionemu towarzystwu. Typowo jarmarczna zagrywka, aż się gęba sama śmiała. Po prawie półtorej godziny zespół zszedł z desek Wytwórni, właściwie tylko po to, żeby za moment zostać wywołanym przez skandujący nazwę zespołu tłum. No i co? No i „Let’s drink” i bawimy się dalej. Standardowo rzucane kostki, pałeczki itp. i aż trudno uwierzyć, że tak szybko to zleciało. Naprawdę, cholernie świetna impreza, mimo drobnych mankamentów vide organizacja picia/palenia, niedogłosnionego wokalu Eluveitie oraz gaf publiczności na gigu rzeczonego bandu było naprawdę na 5 z plusem, że tak się wyrażę. Na pewno nie omieszkam przegapić kolejnej wizyty muzyków w Łodzi. Warto było się zjawić, kto nie był niech spada 8)

_________________
Gniew moją bronią jest straszną, jak straszny jest grom


 
Offline Zobacz profil
 
 
PostNapisane: 16 paź 2010, 10:49

Avatar użytkownika

Dołączył(a): 5 wrz 2006, 22:18
Posty: 179
Lokalizacja: łódź
Z tym piciem piwa pod sceną to nie przesadzaj, coraz częściej to się zdarza. A i z samym paleniem to największy problem miałeś Ty :P Później i tak można było. Ale fakt że pokazywanie biletu za każdym razem jak się wychodziło z fajki było dupne.
Jednak sam koncert wynagrodził wszystkie niewygody! Atmosfera była niesamowita, jak i samo towarzystwo. Obawiałem się na początku najazdu nieokrzesanej młodzieży z pod biedrony, ale i tu się mile rozczarowałem. Co nawet bardzo pozytywne, gęstym widokiem był "starszy" koncertowicz ze swoją latoroślą, czy to córą czy synem. Naprawdę fajnie pójść na koncert gdzie nie uświadczy się buractwa. Przynajmniej w jakimś tam znaczącym stopniu.
W sumie jedyna rzeczą do której można by się przyczepić było tak jak wspomniałeś nagłośnienie wokalu na Eluveitie.

_________________
"I have no faith distracting me
I know why your prayers will never be answered"
Obrazek


 
Offline Zobacz profil
 
 
PostNapisane: 16 paź 2010, 11:31

Avatar użytkownika

Dołączył(a): 28 paź 2006, 19:31
Posty: 251
Lokalizacja: Łódź
occu napisał(a):
Z tym piciem piwa pod sceną to nie przesadzaj, coraz częściej to się zdarza.


Co się coraz częściej zdarza? Zakaz picia w głównych salach koncertowych? Na pewno nie w większości pubów/knajp, Wytwórnia to jedyna sala w której się z tym spotkałem.

occu napisał(a):
Naprawdę fajnie pójść na koncert gdzie nie uświadczy się buractwa.


No, pomijając gościa w Belphegorze z pedziową fryzurą, to fakt :p

_________________
Gniew moją bronią jest straszną, jak straszny jest grom


 
Offline Zobacz profil
 
 
PostNapisane: 16 paź 2010, 13:24

Avatar użytkownika

Dołączył(a): 5 wrz 2006, 22:18
Posty: 179
Lokalizacja: łódź
Korniszonek napisał(a):
Co się coraz częściej zdarza? Zakaz picia w głównych salach koncertowych? Na pewno nie w większości pubów/knajp, Wytwórnia to jedyna sala w której się z tym spotkałem.


Nie mówię tu o knajpach czy pubach. Na Sonisphere miałeś wyznaczone miejsc do picia, w wytwórni wcześniej nie sprzedawali wcale piwa, teraz jest ale nie na sali. Z tego co pamiętam jak byłem na "Parplach" to było podobnie. W sumie to i może lepiej, przynajmniej żaden telepiący się na lewo i prawo metalczyk nie wyleje ci piwa na spodnie.

Btw. po stokroć wolę nie pić piwa na sali w wytwórni niż pić je w stereo... Ostatni koncert tam to było nieporozumienie.

A co do samego kiepa w Belphegorze to nie mam słów, ciekawe co narzuci na klate na Decapitated. :doubt: Popsułeś mi humor przypominając o nim...

_________________
"I have no faith distracting me
I know why your prayers will never be answered"
Obrazek


 
Offline Zobacz profil
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 4 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1


Nie możesz rozpoczynać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group