Mnie zastanawia jedna rzecz, niezależnie od tego, czy muzyka NW do mnie przemawia. Jak powinno się klasyfikować taki rodzaj muzyki? Ostatnio miałem o to ścięcie z dziewczyną - ona że metal, ja że gothic. Jak sądzicie?
Z ta tylko różnicą, że teraz gra gówno pop a nie żaden metal.
"Angels Fall First" - superklimatyczny debiut, "Oceanborn" - idealny pomost pomiędzy pierwszym albumem, a ich opus magnum, czyli "Wishmaster". Od "Century Child" NW zaczął się muzycznie pierdolić (bo tekstowo, to fanem nigdy nie byłem) - zaczęło się robić zbyt cukierkowo. A potem tylko gorzej. Gimnazjum metal dla dziewczyn, ale i tak ich lubię
Najtłisze sami strzelili sobie w kolano wywalając Tarję. Koniec kropka. Myślę, że gdyby znaleźli wtedy podobny, operowy wokal (no i się nie pierdolili tyle czasu z szukaniem, jak wielkie gwiazdy), to wyszliby na prostą. Anette jest chyba najgorszą wokalistką, jaką mogli znaleźć. Zero barwy, ot taka festiwalowa krzykaczka.
Jak ktoś ich już nie lubi, to niech obada angielską kapelkę pod tytułem Pythia - taki nowy Nightwish sobie rośnie.
Nie napisałem, że nie lubię. Lubię. Lubię wszystkie albumy z Tarją. Tyle, że "Once" to już cukier, lukier i łakocie. Nie ma tego metalowego pazura, który miał choćby "Oceanborn".
Z ta tylko różnicą, że teraz gra gówno pop a nie żaden metal.
"Angels Fall First" - superklimatyczny debiut, "Oceanborn" - idealny pomost pomiędzy pierwszym albumem, a ich opus magnum, czyli "Wishmaster". Od "Century Child" NW zaczął się muzycznie pierdolić (bo tekstowo, to fanem nigdy nie byłem) - zaczęło się robić zbyt cukierkowo. A potem tylko gorzej. Gimnazjum metal dla dziewczyn, ale i tak ich lubię
Najtłisze sami strzelili sobie w kolano wywalając Tarję. Koniec kropka. Myślę, że gdyby znaleźli wtedy podobny, operowy wokal (no i się nie pierdolili tyle czasu z szukaniem, jak wielkie gwiazdy), to wyszliby na prostą. Anette jest chyba najgorszą wokalistką, jaką mogli znaleźć. Zero barwy, ot taka festiwalowa krzykaczka.
Mogę się pod tym postem podpisac wszystkimi kończynami z ta tylko różnicą, że nie uważam "Wishmastera" za ich najlepsze/najważniejsze dzieło. Dobra płyta, ale "Oceanborn" i "Angels Fall First" dużo lepsze w moim subiektywnym odczuciu. "Wishmaster" jest na pewno bardziej dojrzały muzycznie, ale klimatem nie dorównuje poprzednim wydawnictwom.
"Century Child" to według mnie ostatni ich album godny uwagi. "Once" jest przesłodzone i przekombinowane. Zgubił się gdzieś ten klimat i emocje, żeby nie użyc słowa magia (:P). Eksperyment z wokalistką to już tragedia i gwóźdz do trumny i też zgadzam się z niedzwieciem, że powinni szukac bardziej 'tarjowego' wokalu. Nie zamierzam podważac warsztatu tej wokalistki ani już na pewno zdolności kompozytorskich Holoplainena, ale to co teraz robi Nighwish absolutnie już mi się nie podoba. Jednakowoż to tylko moje zdanie/odczucia i mimo wszytko szanuję decyzję Holoplainena. Nie przestałem byc fanem Nightwish bo do albumów, które wymieniłem często wracam i wracac będę, a z czystej ludzkiej białej ciekawości ich poczynania i tak będę śledził.
Nie możesz rozpoczynać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz edytować swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz dodawać załączników