Po wydaniu Ich drugiego albumu ("Black Seeds of Vengeance"), recenzent, bodajże z Metal Hammera, napisał, że dzięki ich twórczości wiadomo, iż "w death metalu ostatnia nuta nie została jeszcze zagrana" (nie ma to jak wielokrotnie złożone zdania. Damn.).
Otóż Nile to dla niektórych fenomen Deathu. Pochodząca ze Stanów Zjednoczonych (a jednak prócz Deicide'a potrafi stamtąd grać ;] ), grająca ciężki, szybki, brutalny death metal, ale - co ciekawe - w klimatach (muzycznych i tekstowych) egipskiego folkloru. Bez klawiszy. Ciężko, szybko, brutalnie, złożenie.
Zastanawiałem się jednak nad sensem samej twórczości Nile'a pod względem muzyki. To nie są łatwo wpadające w ucho kawałki. Trudno wogóle zapamiętać ich przebieg (większości), czasem wydaje się to oczekiwaniem na solówkę, nie nuci się ich tak jak melodyjnych i epickich ballad Wintersun czy riffów Childrenów.
Tak naprawdę uważam, że Nile to muzyka trudna. Wymagająca odrobiny skupienia i podejścia. Nic chyba nie tworzy tak mrocznego, złowieszczego klimatu, utrzymanego w konwencji otoczenia piramid i całej gamy egipskich bóstw. Jedni nazywają Nile czymś, co nie kwalifikuje się pod muzykę, dla innych to epicka wersja Iron Maiden. Nieprzewidywalna. W momencie "lecenia" utworu, chcąc utrzymać w głowie riff czy jakikolwiek element brzmienia (poza niemal niezmiennym wypruwaniem flaków na perkusji), muzycy zaskakują nas czymś innym. I to chyba dlatego nie jest to kapela, której dzieła nadają się do wesołego nucenia... Choć niekiedy...
Mały fenomen. Polecam fanom ciężkiego grania i egipskich klimatów.
Ostatnio edytowano 28 maja 2007, 17:36 przez Kaszub, łącznie edytowano 1 raz
Unas Hath Taken Possession of the Hearts of the Gods Unas Feedeth on their Entrails
Po prostu potęga. Niesamowita praca perkusji na szybkich fragmentach + wspaniałe rżnięcie z Candlemass na zwolnieniach. Zero kompromisów, masa świetnych melodii, pomysłowe wykorzystanie niedeathowego instrumentarium. Rewelacja
kronos
Napisane:
26 lis 2006, 18:52
Dołączył(a): 26 lis 2006, 17:43 Posty: 5 Lokalizacja: Jelenia Góra
Nie ma co się rozpisywać o genialności NILE, tego trzeba posłuchać. ÂŚcisła czołówka u mnie w odtwarzaczu.
Racja. Dość ciężko to opisać, z racji tego, co wcześniej pisałem: to jest trudna muzyka, do wsłuchania się, bez chwytliwych riffów zapadających w pamięć. To jest Nile. Poprostu Nile...
Racja. Dość ciężko to opisać, z racji tego, co wcześniej pisałem: to jest trudna muzyka, do wsłuchania się, bez chwytliwych riffów zapadających w pamięć. To jest Nile. Poprostu Nile...
Hehe. Jak dla mnie, to jest tu MASA chwytliwych motywów
Necromessiah
Napisane:
28 lis 2006, 14:46
Dołączył(a): 26 maja 2006, 13:42 Posty: 1744 Lokalizacja: sam już nie wiem
na nowym wydawnictwie zbyt mało wg. mnie egipskości ("nowe" czyli Annihilation of the Wicked). Poza tym wzorowo chociaz czasami zbyt monotonnie
_________________ dostrzegłem polski ideogram, przedstawiający schematycznie kobiecy organ rodny. Artysta, już to świadom niskiej wartości obrazu, juz to wątpiąc w inteligencję odbiorcy, zabezpieczył się przed mylnym odczytaniem dzieła, opatrując je stosownym podpisem.
a tam pleciesz Annihilation miażdży aż miło ! Von Unaussprechlichen Kulten to w moim "rankingu" najwyżej ustawiony utwór Nile - klimatyczny pierwszy riff , potem wolny walec toczący się przez łeb , grobowy growl .
Cała płytka przegrywa zestawienie z "Amongst The Catacombs Of Nephren-Ka " ale nadal jest to stary dobry Nile !
a co do samego zespołu to jest czołówka death metalu ! stawiam ich zaraz obok Morbid Angel ... zespół stanowczo prze genialny !
Necromessiah
Napisane:
26 sty 2007, 18:22
Dołączył(a): 26 maja 2006, 13:42 Posty: 1744 Lokalizacja: sam już nie wiem
zdecydowanie bez porównania na korzyść Morbid Angel Jakkolwiek będe upierdliwy i powiem,że pomimo genialnego bębniarza jaki zagral na "Annihilation..." ta płyta jest w moim osobistym rankingu najniżej jeżeli chodzi o dyskografię Nile aczkolwiek wiele kapel mogłoby pomarzyc o tak intensywnym materiale...mój faworyt to "Cast Down the Heretic"
_________________ dostrzegłem polski ideogram, przedstawiający schematycznie kobiecy organ rodny. Artysta, już to świadom niskiej wartości obrazu, juz to wątpiąc w inteligencję odbiorcy, zabezpieczył się przed mylnym odczytaniem dzieła, opatrując je stosownym podpisem.
Jakkolwiek będe upierdliwy i powiem,że pomimo genialnego bębniarza jaki zagral na "Annihilation..."
większość głosów jakie słyszałem o tej płycie wypowiada się negatywnie w stosunku do niego ... wg mnie gra naprawdę zajebiście !
Cytuj:
mój faworyt to "Cast Down the Heretic"
Mi akurat przez spaczenie od MA najbardziej pasuje walcowany "Von...":D
Jaką płytę stawiasz najwyżej ?
Necromessiah
Napisane:
26 sty 2007, 21:00
Dołączył(a): 26 maja 2006, 13:42 Posty: 1744 Lokalizacja: sam już nie wiem
Jak dla mnie George Kollias jest bębniarzem który dorównuje klasą Derekowi Roddemu lub Tonemu Laureano a może jest nawet lepszy...warto zapoznać się z jego stroną http://www.georgekollias.com/
Ranking płyt Nile :
1.Black Seeds of Vengeance
2.Amongst the Catacombs of Nephren-Ka
3.In Their Darkened Shrines
4.Annihilation of the Wicked
W zasadzie "Amongst..." i "In Their..." mogły by być ex equo
_________________ dostrzegłem polski ideogram, przedstawiający schematycznie kobiecy organ rodny. Artysta, już to świadom niskiej wartości obrazu, juz to wątpiąc w inteligencję odbiorcy, zabezpieczył się przed mylnym odczytaniem dzieła, opatrując je stosownym podpisem.
w moim przypadku zupełnie inaczej :
1. Amongst the Catacombs of Nephren-Ka
2. In Their Darkened Shrines / Annihilation of the Wicked
3. Black Seeds of Vengeance
Black Seeds of Vengeance jakoś zupełnie mi nie wchodzi ...
Necromessiah
Napisane:
27 sty 2007, 14:32
Dołączył(a): 26 maja 2006, 13:42 Posty: 1744 Lokalizacja: sam już nie wiem
hehehe opinię zawsze bywają skrajne
_________________ dostrzegłem polski ideogram, przedstawiający schematycznie kobiecy organ rodny. Artysta, już to świadom niskiej wartości obrazu, juz to wątpiąc w inteligencję odbiorcy, zabezpieczył się przed mylnym odczytaniem dzieła, opatrując je stosownym podpisem.
Hlidskjalf
Napisane:
28 sty 2007, 22:39
Dołączył(a): 7 sie 2006, 14:36 Posty: 282 Lokalizacja: Breslau
potężne i miażdzące. w sumie to dawno juz tego nie słuchałem i pora na odświezenie pamięci ; ) bo muzyka to niesłychanie warta uwagi. był taki utwór, który zaczynał sie długim "przemówieniem" wykonanym tak przerazająco grobowym growlem, ze nie dało sie rozroznic słow niesamowity klimat ; )
_________________ Ja po jednej, ja po drugiej stronie mojego mopsożelaznego piecyka.
Necromessiah
Napisane:
29 sty 2007, 11:40
Dołączył(a): 26 maja 2006, 13:42 Posty: 1744 Lokalizacja: sam już nie wiem
Hildskjalf piszesz tak ogólnie że na dobrą sprawę nie wiem o co konkretnie Ci chodzi
_________________ dostrzegłem polski ideogram, przedstawiający schematycznie kobiecy organ rodny. Artysta, już to świadom niskiej wartości obrazu, juz to wątpiąc w inteligencję odbiorcy, zabezpieczył się przed mylnym odczytaniem dzieła, opatrując je stosownym podpisem.
maquinas
Napisane:
5 lut 2007, 16:39
Dołączył(a): 29 sty 2007, 19:57 Posty: 3825 Lokalizacja: z Zakonu NMP
Co do Nile o jak dla mnie chyba najlepszy brutal death. Mimo że należy do tego samego gatunku co takie Cannibal Corpse czy Cryptopsy, to jest od nich zupełnie różne, a to dzięki tym egipskim "patentom". Podoba mi się też to, że uświadczamy dwóch wokalistów o innych (ale nie za bardzo ) growlach.
Jeżeli chodzi o płyty, to moim zdaniem:
1. Amongst The Catacombs...
2. In Their Darkened Shrines
3.Black Seeds Of Vengance
4. Annihilation...
Co do Kolliasa, nie porównywał bym go do Roddyego, to wg mnie jeszcze nie to co słyszałem w Hate Eternal. Nie mówiąc już o Flo Mounierze (z rzeczonego CRYTPOPSY) do któremu nawet do pięt nie dorasta. Oczywiście opinia subiektywna
Nie możesz rozpoczynać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz edytować swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz dodawać załączników