No porządny koleś. Szczególnie dobre partie ma w "Heir Apparent".
_________________
Superun
Napisane:
27 paź 2008, 14:41
Dołączył(a): 14 maja 2008, 17:28 Posty: 11 Lokalizacja: Tarnów
I tak wolałem Lopeza na Ghost Reveries.
Diabeu
Napisane:
27 paź 2008, 22:49
Dołączył(a): 19 sie 2008, 11:34 Posty: 121 Lokalizacja: Zakopane
Czemu nikt nie wspomina o Deliverance. To moje ulubione dzieło Opeth, potem Black Water Park i Ghost reveries. Odrazu przyznaję bez bicia, że nie znam kompletnie płyt Damnation i Watershed. Cóż, muszę się porządnie za nie wziąć a potem będę od nowa ranking układał
_________________ "Bow down to none because no god is greater than You"
Emef
Napisane:
28 paź 2008, 14:24
Dołączył(a): 7 mar 2007, 18:54 Posty: 3379 Lokalizacja: się biorą dzieci?
"Damnation" to szczerze mówiąc nic specjalnego, płyta jest trochę bezpłciowa, mało charakterystyczna, pozbawiona szczególnego dla Opeth klimatu.
A o "Watershed" już wszystko zostało powiedziane.
Zaś "Deliverance" niczym specjalnym się nie wyróżnia na tle pozostałych wydawnictw Szwedów.
_________________ Jeśli uważasz, że jesteś w stanie w jakikolwiek sposób pomóc w rozwoju HeavyMusic.pl - odezwij się.
"Damnation" to szczerze mówiąc nic specjalnego, płyta jest trochę bezpłciowa, mało charakterystyczna, pozbawiona szczególnego dla Opeth klimatu.
Moim zdaniem klimat posiada i to całkiem przyjemny, a że ma się nijak do tego z wcześniejszych płyt, to już co innego. Fakt, że nic specjalnego i mało charakterystyczna, ale posłuchać bez uszczerbku na zdrowiu czasem można.
_________________
Emef
Napisane:
29 paź 2008, 15:36
Dołączył(a): 7 mar 2007, 18:54 Posty: 3379 Lokalizacja: się biorą dzieci?
Nie, na mnie to nie działa pozytywnie, jest zbyt mdła i hm... wręcz plastikowa, czy sztuczna.
_________________ Jeśli uważasz, że jesteś w stanie w jakikolwiek sposób pomóc w rozwoju HeavyMusic.pl - odezwij się.
gojira
Napisane:
4 lis 2008, 19:06
Dołączył(a): 4 lis 2008, 18:22 Posty: 35 Lokalizacja: gdzieś z końca świata
MastaBanana napisał(a):
Emef napisał(a):
"Damnation" to szczerze mówiąc nic specjalnego, płyta jest trochę bezpłciowa, mało charakterystyczna, pozbawiona szczególnego dla Opeth klimatu.
Moim zdaniem klimat posiada i to całkiem przyjemny, a że ma się nijak do tego z wcześniejszych płyt, to już co innego. Fakt, że nic specjalnego i mało charakterystyczna, ale posłuchać bez uszczerbku na zdrowiu czasem można.
hm, akurat "moja znajomość z Opethem";p zaczęła sie właśnie od usłyszenia Damnation ;] byłam ciekawa, jak brzmi w "mocniejszej" wersji, więc ściagnęłam inne albumy i co tu dużo gadać zakochałam się w nim ;p Damnation mnie osobiście się podoba, chociaż nie słucham szczególnie często; ma z pewnością swój klimat i pomaga się wyciszyć czy przemyśleć coś ;]
Ciekawe.... Jak dla mnie Watershed jest znakomity... w przeciwieństwie do przemeganudnego Gost Reveries.
Na dodatek obecny perkman jest zajebisty... Wypasior!
Moge sie podpisac w 100%.
"Watershed" to znaczny skok jakosciowy,choć tym samym stylu co poprzedniczka.Lepsze kompozycje,duzo wiecej zadziwiajacych jak na Opeth patentow(blasty?) no psiamac,ten bebniarz
Pentagram Burns
Napisane:
15 sty 2009, 00:46
Dołączył(a): 14 lip 2006, 13:11 Posty: 1846 Lokalizacja: Eden
Zamówiłem bilety na koncert Opeth i na mikrometalmanie także
_________________ "...Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie"
Wybitny wokal, fenomenalny perkusista, ogólnie zajebisty skład..a muzyka...; / miejscami wydaje się jakbym popu słuchał. Ale takie smaczki jak When, albo Master's Apprentice nie uszły mej uwadze.
_________________ The Urn, frontman | Lylusay Tateros Volt Sids Lucifer! | \../
luna
Napisane:
19 lis 2009, 19:33
Dołączył(a): 17 maja 2007, 22:11 Posty: 183 Lokalizacja: tylko Kraków!
Dla mnie Opeth to bardzo specyficzny zespół, a to dlatego, że od samego "Orchida", ich debiutu, po prostu mnie zachwycają. Mam nieomal dreszcze, gdy słucham nastrojowego, ponurego "Under the weeping moon" z tej płytki, a z drugiej strony równie świetny jest dla mnie Opeth z nowszych płyt typu "Damnation", "Blackwater Park" czy "Morningrise" (ta ostatnia budzi we mnie szczególne sentymenty). Opetha jak na mój gust nie da się nie uwielbiać. Owszem, jest parę płyt, których się nie wspomina, bo są mniej interesujące, ale za całą dyskografię zasługują na ładną piątkę.
Jeden z moich ulubionych tematów , bo dotyczy jednej z ulubionych kapel. Pokrótce:
Orchid 8.5/10 Morningrise 9/10 My Arms, Your Hearse 8/10 tu coś spadła forma Still Life 10/10 Blackwater Park 10/10 Deliverance 11/10 Damnation 10/10 Ghost Reveries 8/10 drugi spadek Watershed 11/10
Koncertówek nie słyszałem, chociaż z tego co ćwierka Youtube nie ustępują one poziomem albumom studyjnym.
Opeth usłyszałem po raz pierwszy na Metalmanii 2003 i od razu zwrócili oni moją uwagę - bogactwo formy, oryginalny styl tworzenia muzyki, wysoki poziom techniczny, mieszane wokale i łączenie brutalności i ciężaru z emocjonalnością adresowaną do ludzi wrażliwych i bardzo wrażliwych to coś, czego ciężko uświadczyć w szeroko pojętym metalu.
Nie możesz rozpoczynać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz edytować swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz dodawać załączników