Temat dla wielbicieli tych klimatów i egzemplarzy takich jak ja, które całą tą scenę [no, z małymi wyjątkami] na stos, na stos, na stos... Jakie kapele warte są polecenia? Które lubicie, których nie cierpicie? To jest miejsce dla was.
_________________ We chase misprinted lies
we face the path of time
and yet i fight
and yet i fight
this battle all alone
no one to cry to
no place to call home
slaw8
Napisane:
2 paź 2006, 21:57
Dołączył(a): 21 maja 2006, 16:22 Posty: 1042 Lokalizacja: Krakow
Naamah - spiewaja tez po polsku.. bardzo fajny glos wokalistki (ale mam na mysli tutaj pierwsza, bo druga juz znacznie gorzej)
Z undergrondow ale juz znacznie gorszy poziom to "MOENIA" moze Lilith..
Ale niestety dalej w Polsce brakuje talentu.. i w sumie rynek polskiego Gothica dalej czeka na gwiazde.
Jestem wspaniałą równowagą dla zagorzalych wielbicieli polskiego gothic metalu, bo do większości z tych kapel z wielką chęcią bym strzelała. Bez ostrzeżenia.
Niechlubna listę otwiera Closterkeller, gdzie Anja jest w stanie położyć wokalnie najlepszy muzycznie kawałek. Ja wiem, że ona nie umie spiewać, sama się zresztą do tego wielokroć przyznawała - nie wiedzą tylko tego jej wierni fani. Jeden taki Closterkeller byłby znośny, bo to może i ma znamiona oryginalności, ale liczne klony [jeszcze gorsze niż pierwowzór] wokalne Anji to juz ponad moje siły. Te wszystkie zaśpieeeewy niskim głosem, to przeciąganie cholera wie po co...te pienia jak z krypty. Nie, nie, jeszcze raz nie.
O Lilith już nie wspomnę - cudowny utwór "Noc" powodował moje rozliczne ataki śmiechu i bez niego wiele pijackich wieczorów pozbawione byłoby elementów groteski, szczególnie cudny tekst [wokalu się nie czepiam, bo przyzwoity] - ale na litość bogów - jak ktoś mi śpiewa że "Szatan nocy aksamit rozdarł swym paazuuureeem" i inne takie samotne wilki, to mnie skręca.
Za to ogromny szacunek dla białostockiej Via Mistica - perełka w ogromie tego całego szajsu. Polecam.
_________________ We chase misprinted lies
we face the path of time
and yet i fight
and yet i fight
this battle all alone
no one to cry to
no place to call home
slaw8
Napisane:
3 paź 2006, 06:58
Dołączył(a): 21 maja 2006, 16:22 Posty: 1042 Lokalizacja: Krakow
Bastet napisał(a):
Via Mistica
Prawie jak Theatre of Tragedy..
Szkoda tylko ze wstydza sie polskiego jezyka..
Floe
Napisane:
4 paź 2006, 10:03
Dołączył(a): 8 sie 2006, 18:21 Posty: 1410 Lokalizacja: z drzewa
slaw8u napisał(a):
Szkoda tylko ze wstydza sie polskiego jezyka..
No, bez przesady... Na "Fallen Angels" ostatnim utworem jest polska wersja tytułowego utwory, a na "Under My Eyelieds" też, o ile dobrze pamiętam, coś po polsku jest
Polski gotyk, niestety, ma to do siebie, że jest mało oryginalny, przez owego nieszczęsnego Closterkellera. Pokolenia "wokalistek" wychowanych na zaśpiewie Aneczki stara się, niepotrzebnie, ją naśladować, ze strachu przed własnymi pomysłami chyba.
CLOSTERKELLER - klasyk. Bardzo różnorodnie i ciekawie grali. Fajnie się ich ogląda na koncercie
ARTOSIS - od naiwnego, na pierwszych płytach, gotyku do elektroniki. Podobno nowa płyta z kolei jest bardzo gitarowa Kwiaty i Cienie uwielbiam
DELIGHT - Mieli być polską odpowiedzą na Nightwish. Niestety średnią....
MOONLIGHT - od gotyku, przez art rock, do elektroniki. Słyszałem przed ich koncertem 2 nowe kawałki. Niestety - niestrawna dyskoteka. Na wokalu najlepsza polska wokalistka obracająca się w tych klimatach. ÂŚlicznie orientalizmy wplata w swoje partie
SACRIVERSUM - Ciężko, konkretnie i na temat. bardzo dobry koncertowo zespół!!!
Floe
Napisane:
24 paź 2006, 12:38
Dołączył(a): 8 sie 2006, 18:21 Posty: 1410 Lokalizacja: z drzewa
Samego Closterkellera widziałam na scenie już wiele razy i za każdym mi się bardzo podobał ich występ. Nawet nie chodzi tutaj o muzykę, czy o wokal (notabene: Anka na koncertach śpiewa o wiele lepiej, niż na albumach), ale o klimat, jaki potrafią stworzyć.
Floe
Napisane:
23 lis 2006, 21:31
Dołączył(a): 8 sie 2006, 18:21 Posty: 1410 Lokalizacja: z drzewa
W sprawie tematu, który podupadł: polskie zespoły gotyckie od pewnego czasu ewoluują. Są dwie tendencję: albo w stronę dark electro (jak dla mnie mocno zbliżając się do powolnego techno, a fe), albo w stronę, dzięki Rogatemu, rocka z elementami gotyku. Vide: ostatni album Artrosis, na którym Medeah oprócz typowo gotyckiego zaśpiewu stosuje ostry, rockowy wokal.
Może ktoś streścić jaką rolę pełni Anja Orthodox na polskiej scenie gotyckiej? W dalszym ciągu nie mam pojęcia o co chodzi Floe w porównaniu jej z Vargiem.
_________________ "I spent a year in my room wanking, basically, masturbating every day, twenty times a day. I think that's where I developed the idea of doing things alone."
Dołączył(a): 8 sie 2006, 18:21 Posty: 1410 Lokalizacja: z drzewa
Otóż, drogi Nidhoggu, chodzi o to, że Anja Orthodox była na polskiej scenie niejako pionierką. Generalnie Closterkeller był pierwszym zespołem gotyckim na polskiej scenie (album Purple i częściowo jeszcze Blue jest utrzymany w bardzo oldschoolowym stylu wczesnego gotyku spod znaku brytyjskiej zimnej fali, zahacza częściowo też o punk, z którego subkultura gotycka przecież wyrosła). Charakterystyczne dla wokalu Anji są zmiany tonacji głosu, które wynikają nie z jakiegoś szczególnego pomysłu na siebie, tylko ze zwykłego braku umiejętności wokalnych.
No i, niestety, jak to wszędzie była, owa upiorna maniera wokalna została w Polsce zidentyfikowana z nurtem polskiego gotyku. KAŻDY pojawiający się później zespół, który przyznaje się do grania "gotyku" (bo w rzeczywistości jest to gotycki rock lub gotycki metal, z którymi Closterkeller też swojego czasu (Cyan, Scarlett) romansował), jeśli tylko miał w składzie wokalistkę, to stosowała ona owo upiorne, budzące grozę OOoooOOOuuuuOOOOOuuuUUU (vide: wczesne Naamah, wczesne Artrosis, Lilith, z młodszych kapel: Ravenville, Asthria). Kopiowane to było bezrefleksyjnie i uznawane przez troo gotów za szczyt mistrzostwa i umiejętności wokalnych (tutaj owa analogia do pana Vikernesa, bo mnie chodzi raczej o stosunek fanów). I jakoś nikt nie zwrócił uwagi na to, że sama Anja bez bicia na koncertach przyznaje się, że "ona wcale nie umie śpiewać" (jeszcze nie byłam na żadnym, żeby tego nie zrobiła). Prawdopodobnie większość uznaje to za kokieterię, ale w Anja nie ma zwyczaju oszukiwać swojej publiczności.
Bo w ogóle i prywatnie to jest to bardzo miła, fajna kobieta, która wie, czego chce i jest bardzo świadoma siebie i zna swoją wartość.
Primo - Closterzy, jeden z moich pierwszych bandów, tajemnica i baśnie.
Secundo - Artrosis, banał i brak oryginalności, ale ile przestrzeni.
Tertio - Moonlight, ale tylko trzy ostatnie płyty, początki mieli fatalne. Szkoda, że nigdy nie umieli pisać sensownych tekstów.
Quadro (czy jakoś tak ) - Sacriversum, istna potęga
Innych zespołó, przyznam się, nie znam .
Grzegorz
Napisane:
13 maja 2007, 14:27
Dołączył(a): 21 maja 2006, 16:53 Posty: 907 Lokalizacja: Kraków
Cytuj:
Sacriversum,
za dużo domieszek innych stylów. Mam Sigma Draconis i jakoś nie przemawia do mnie. Za to Naamah - bardziej prog. rock niż gotyk, ale daje rade jak się postawi obok takiego Delight czy Artrosis. Niestety mam tylko Resensement, a chętnie bym powiększył swoją kolekcje.
_________________ "Wolność i inteligencja to główne cechy szatana..."
Floe
Napisane:
14 maja 2007, 08:39
Dołączył(a): 8 sie 2006, 18:21 Posty: 1410 Lokalizacja: z drzewa
Ostatni album Artrosis jest niezły, odeszli od hiperkiczu do czegoś pokroju przyzwoitego rocka z elektronicznymi domieszkami.
Naamah zaczynał od gotyk - pompy, słyszalnej na debiucie i albumie ultima, progresywnego rocka zaczęli grać później (tak na marginesie: na ostatnim Abrcadabra w Łodzi wypadli lepiej od Closterkellera).
Na samą myśl o Delight mam dreszcze. nie wiem, kto wpadł na pomysł, żeby ich nazwać "polskim Nightwish", ale ten ktoś musiał mieć nieliche poczucie humoru
W wypadku Moonlight jestem nieobiektywna, gdyż ich wczesne dokonania, jakie by one nie był, bardzo lubię. W końcu od nich zaczynałam Maja Konarska jako jedna z nielicznych polskich wokalistek ograniczyła upiorne, orthodoxowate wokalizy.
Sacriversum to taka mieszanka, że człowiekowi się może w głowie zakręcić, ale robili kawał niezłej muzyki. Aż szkoda, że zawiesili działalność...A może się już rozpadli, jeśli wziąc pod uwagę ilość zespołów, w jakich udzielają się muzycy Sacriversum.
Na szczęście na tle polskiego gotyku bardzo poztywnie wyróżnia się Via Mistica.
Grzegorz, a co chcesz? Bo można tę sprawę załatwić, tylko się zgłoś
"Nie od razu Rzym zbudowano."
Closterkeller nie jest taki zły, przecież od czegoś trzeba było zacząć, czyż nie?
Sam szukając kiedyś dawno muzyki dla siebie dotarłem do Closterkeller'a.
W związku z faktem, iż jestem starszy od węgla i "za moich czasów" (jak mawia czasami mój ojciec) nie było zbyt dużego wyboru i dostępu do muzyki (kasety i płyty winylowe; cd były dla mnie tylko marzeniem) trzeba było czegoś słuchać.
Closterkeller jest dla mnie jedną z większych podwalin mojej edukacji muzycznej.
Fakt, iż po wielu latach dostrzega się "usterki" tegoż zespołu (chodzi mi głównie o wokal Anji Orthodox) nie przeszkadza mi nadal go słuchać - ostatnio wróciłem do płyt "Cyan" i "Graphite" i fałsz mi nie przeszkadzał
_________________ How I see you now is all wrong,
With my hands full and it’s all wrong,
And I shouldn’t have looked ‘cause now I can’t look away.
Nie możesz rozpoczynać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz edytować swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz dodawać załączników