Hehe najlepszy kawałek jest o tym jak Dead się zabił a Euro zamiast po policję czy karetkę pobiegł po aparat i zrobił kilka zdjęć. Potem na okładce kolejnej płyty Mayhem były zwłoki Deada.
Vikernes zaś jest uznawany za zdrajcę black metalu. Ma on tylu wrogów, że gdy wyjdzie na wolność za 10 lat to zaszyje się gdzieś by dożyć do sędziwej starości.
Znam tą historię [mądra dziewczynka]. I widziałam tą słynną okładkę...smutny widok.
Chyba się nie zrozumieliśmy - ja wiem, że Vikernes wykorzystał swój olbrzymi talent do znajdowania sobie wrogów gdzie tylko się da i zaszycie się w lesie [a jeszcze lepiej-na Grenlandii ] może być teraz dla niego jedyną opcją.
Mnie natomiast chodziło o to, że jest wielka rzesza fanów Burzum, którzy:
a) są przekonani o tym, że są true [ dzięki takim właśnie osobnikom, między innymi, to określenie stało się określeniem pejoratywnym] i obnoszą się z tym, że słuchają Burzum.
b) mają gdzieś tworzoną przez Varga muzykę, natomiast kwintesencję black metalu [z którą się identyfikują] widzą w tej zabójczej [i to dosłownie] mieszance faktów - morderstwo Euronymousa, palenie kościołów, samobójstwo Deada i związana z tym otoczka.
A swoją drogą - temat o starej, norweskiej gwardii blacku z lat 80' i 90' to interesująca rzecz. Wprawdzie uważam ich [w większości przypadków] za skończonych psychopatów, ale temat jest fascynujący. Ale to tylko tak na marginesie.
W każdym razie, mam nadzieję, że teraz jasno wyłożyłam, o co chodzi z "tr00" fanami Burzum.
_________________ We chase misprinted lies
we face the path of time
and yet i fight
and yet i fight
this battle all alone
no one to cry to
no place to call home
Reaper
Napisane:
30 cze 2006, 12:13
Dołączył(a): 21 maja 2006, 20:13 Posty: 1471 Lokalizacja: Ostrów Wielkopolski
Jasne, wiem co masz na myśli. Niestety to się zgadza w 80%. Nie wiem po co są tacy ludzie.
Burzum no więc dla mnie najlepszym albumem Varga jest Filosofem po prostu kurwa miodzik ;] i zgodzę się z Reaperem, że te dokonania w więzieniu są całkiem inne od pierwszych i ja za nimi nie przepadam... Aske jest również fajna ;]
O Burzumie, ale nawiedzone małolaty zafascynowane swoim "morderczym" idolem są, niestety, już elementem jego wizerunku. A temat jest w końcu o Burzumie ogólnie...
_________________ We chase misprinted lies
we face the path of time
and yet i fight
and yet i fight
this battle all alone
no one to cry to
no place to call home
oke, jestem malolata < dlatego powiedzmy, ze biore troche do siebie tego posta. >, nie zafascynowana vargiem, bo moim idolem nie jest i nie bedzie nigdy, jest zbyt duzym psycholem, ale jestem zafascynowana jego muzyka bo cos w sobie ma.
argument, ze fani tworza wizerunek artysty jest dla mnie jedna wielka bzdura. no wybacz, ale to juz jest absurdalne zupelnie. varg sam sie kreowal na tego za jakiego jest uwazany, a rzesze bachorow zauroczonych jego brutalnoscia, twardoscia, moze meskoscia bo pewnie co poniektrzy mieli jakies kompleksy, byciem zlym \,,/ i cala reszta nie ma nic do rzeczy jaki on byl/jest w oczach innych. sam za siebie odpowiadal, nie za swoich fanow, ani na odwrot, no.
_________________ sieg heil.
Reaper
Napisane:
2 lip 2006, 23:39
Dołączył(a): 21 maja 2006, 20:13 Posty: 1471 Lokalizacja: Ostrów Wielkopolski
Dokładnie. Zgadzam się z Tobą żabo wyjęłaś mi to z ust - głodna jesteś
No dobrze, jeszcze raz.
Nikt tu nie powiedział, że on odpowiada za swoich fanów. To zupełnie nie tak - mówiliśmy cały czas o tym wszystkim, co narosło wokół Varga i Burzum przez te wszystkie lata i jak przez to ten zespół bywa postrzegany. Między innymi elementem tej całej otoczki wokół niego była rzesza nawiedzonych fanów, tworzących swoistą "legendę" Varga, zafascynowanych bardziej jego zbrodniczą działalnością, niż muzyczną.
W zasadzie wzmianka o tych fanach była tylko taką bardziej rozbudowaną dygresją i temat sam podryfował w tą stonę.
Mam nadzieję, że wszelkie niejasności są już rozwikłane i można zająć się wdzięcznym tematem jego muzyki.
_________________ We chase misprinted lies
we face the path of time
and yet i fight
and yet i fight
this battle all alone
no one to cry to
no place to call home
ha, wiedzialam, z esie wyprzesz ! na jasna streone mocy przeszedles? tylko bisiak moze pokonac TOMUSIA <na specjalna prosbe ;P >. ;D
kej, ja chyba spac ide bo zaczynam juz pieprzyc od rzeczy. ;P i ctrl+c/ctrl+v jest ale. ;P
a co do jego fanow to niech beda jacy chca, ale jak slysze, ze fani kreuja kogos to mi jest wesolo. ;]
_________________ sieg heil.
Reaper
Napisane:
2 lip 2006, 23:58
Dołączył(a): 21 maja 2006, 20:13 Posty: 1471 Lokalizacja: Ostrów Wielkopolski
<dziękuje>
Fani to dobra rzecz, ale nigdy zespół nie będzie opierał się na nich. Zespół/projekt opiera się na umiejętnościach i chęciach.
O T H i Mandarynie zapomnijcie - brak umiejętności, ale rzesze fanów.
Nie możesz rozpoczynać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz edytować swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz dodawać załączników