Dołączył(a): 16 lis 2008, 16:38 Posty: 55 Lokalizacja: STĄD
Diabeu napisał(a):
To dziwne, że kompletnie pominąłeś IOWA, która jest ich najlepszym krążkiem.
Mi jakoś iowa nie podeszła chociaż to dobra równa płyta ale poza left behind jakoś nie ma tam kawałka który utkwił mi w pamięci. Zdecydowanie wole wcześniejsze nagrania.
_________________ Broken heads
Brainwashed
Hatred pulls me trough
50dagzarazy
Napisane:
17 lis 2008, 21:42
Dołączył(a): 10 lis 2008, 22:17 Posty: 20 Lokalizacja: ze wsi
ostatnio przesłuchałam kilka kawałków z dwóch pierwszych płyt i jakoś nie czuję w tym mocy, straszna kupa, nie rozumiem podniety tym zespołem
ostatnio przesłuchałam kilka kawałków z dwóch pierwszych płyt i jakoś nie czuję w tym mocy, straszna kupa, nie rozumiem podniety tym zespołem
Kłamiesz.
Na koncertach Węzeł rozpierdalał łeb o ścianę wypierdalając mózg na zewnątrz. To coś pięknego.
Teraz został tylko węzłowy klimat, nie ma już choroby, brutalności i kurestwa. A szkoda.
_________________ Przybyłem ze Saturna.
50dagzarazy
Napisane:
17 lis 2008, 21:52
Dołączył(a): 10 lis 2008, 22:17 Posty: 20 Lokalizacja: ze wsi
Może na koncertach wypadają lepiej, nie wiem, nie byłam, nie słyszałam, Ale to co miałam okazję słyszeć to taka miękawa pierdziawka, lewych uchem wleci prawym wyleci albo na odwrót.
Na koncertach Węzeł rozpierdalał łeb o ścianę wypierdalając mózg na zewnątrz. To coś pięknego.
Teraz został tylko węzłowy klimat, nie ma już choroby, brutalności i kurestwa. A szkoda.
Cytuj:
27 stycznia 2009
Śmierć fana na koncercie Slipknot 29-letni fan zmarł podczas koncertu metalowej grupy Slipknot w Council Bluffs w stanie Iowa. Około godziny 22:30 gdy koncert metalowców dobiegał końca, Cory Nichels źle się poczuł. Mimo natychmiastowej interwencji obsługi medycznej, doszło do zatrzymania czynności mechanicznej serca.
Wkrótce po przewiezieniu do szpitala fan muzyki Slipknot zmarł.
Jak przyznali później przyjaciele zmarłego, rodzina Nichelsa miała długą historię problemów z układem krążenia.
Nie jest pierwszy przypadek śmierci na koncercie amerykańskiej grupy. w 2004 roku na koncercie Slipknot w Detroit w podobnych okolicznościach zmarła nie mająca wcześniej kłopotów z sercem 21-letnia fanka zespołu.
dla mnie to kolejny nu-metalowy zespol pokroju korna czy limp bizkit wiec z gory podziekuje:|
maquinas
Napisane:
4 lut 2009, 18:46
Dołączył(a): 29 sty 2007, 19:57 Posty: 3825 Lokalizacja: z Zakonu NMP
W sumie mogłeś sobie darować.
Prawda. Więc koniec takiej bezprzedmiotowej dyskusji. Zapata.
_________________
Ostatnio edytowano 4 lut 2009, 18:54 przez maquinas, łącznie edytowano 1 raz
Armored Virus
Napisane:
11 maja 2009, 15:45
Dołączył(a): 10 maja 2009, 15:41 Posty: 15 Lokalizacja: Wielkopolska
Rufa napisał(a):
dla mnie to kolejny nu-metalowy zespol pokroju korna czy limp bizkit wiec z gory podziekuje:|
I tu się mylisz. Na pierwszych dwóch płytach była moc, oczywiscie nie na całych albumach bo na pierwszym pierdzenia nie brakowało na drugim też był smęt ale wyraźnie mniej.
To co grają od 3 płyty to dla mnie kupa kompletna.
Pierwsze płyty owej grupy (do względnie lubianej IOWY) były bardzo miłe w odsłuchu.
Ostatnia płyta wybitnie mnie się nie podobała (jedyne słowa jakie przywodzą mi na myśl to "wybitnie kiepsko brzmiący metalcore") - brak klimatu poprzedniczek, brak pewnej surowości (teraz mówi się na to, że wokalista "ewoluuje", a niech im będzie...) czy tego 'brudu', o którym mowa była wcześniej.
Nie mówię już o czystych wokalach, bo te również miały miejsce wcześniej (choćby b. dobrze usytuowane w Me Inside).
Slipknota znałem od dawna, lecz dopiero ostatnio zacząłem słuchać go poważniej, gdyż dostałem pierwszą płytę, która mną pozamiatała. Z marszu kupiłem "All hope is gone", które mi się bardzo spodobało, jednak ustawiam je w hierarchii za debiutem, oraz iowę, z której naprawdę spodobał mi się tylko "Heretic anthem". Ogólnie słabo w porównaniu do pierwszej. Vol.3 zamówione, jak przyjedzie to podzielę się wrażeniami. :>
Mahapralaya
Napisane:
13 lut 2010, 11:10
Dołączył(a): 26 sty 2010, 18:51 Posty: 35 Lokalizacja: NR
Możecie sobie myśleć że bluźnię ale All Hope Is Gone dłużej gościło w moim odtwarzaczu niż Death Magnetic. Fakt że od Iowy różni się mocno, nie ma tego złowieszczego klimatu jak choćby utwor tytułowy czy Skin Ticket. Ale nie przesadzajmy, nie że jest tak źle. Gematria jest niezła, Vendetta czy This Cold Black też. Może to za sprawą perkusji. Bo tak w ogóle to uważam Jordisona za najbardziej utalentowanego z tej dziewiątki ale nie dają mu szansy na rozwinięcie skrzydeł.
Nie możesz rozpoczynać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz edytować swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz dodawać załączników