Bo to jest, zasadniczo pobieżnie, nudny materiał. Tylko kończą dobrze (ba, nawet bardzo dobrze!), jednak nie wydaje mi się, żeby człowiek był w stanie dla 14 końcowych minut przebłysku geniuszu wytrzymać pozostałe pół godziny pitolenia. I jeszcze wydać na to ciężko zapracowane pieniądze.
_________________ "I Anioł w biel odzian otworzył Żelazną Księgę i piąty jeździec wyruszył w rydwanie płomiennego lodu, i słychać było łamanie praw i pękanie więzów, a tłumy zakrzyknęły: O Boże, teraz naprawdę mamy kłopot!"
E no, jakiego pitolenia? O.o Przecież to jest bardzo dobrze przemyślany i wyważony materiał, który dzięki połączeniu melodyjności z tradycyjną formą trzyma słuchacza w zainteresowaniu, stopniowo podnosząc napięcie. I w "Waters Of Ain" wszystko to osiąga zenit, można powiedzieć, że przez cały album zespół przygotowuje nas na ten wybuch, nie zdradzając szczegółów Choć dla mnie też ta płyta mogłaby bez ostatniego kawałka nie istnieć - ale warto ją poznać choćby właśnie dla tego majstersztyku. Dawno nie słyszałem w gatunku tak rewelacyjnego kawałka, w tym roku na pewno takiego nie było. Ostatnio na "Maranatha" Funeral Mist - choć to muzyka o innej magii
Może i jest tak jak mówisz, ale moje odczucia się raczej proste - jak leci cała płyta, to jej w ogóle nie słyszę. Jak leci "Waters of Ain", to rzucam wszystk i się zasłuchuję na amen. Rozwiązałam ten problem w ten sposób, że słucham tylko "Waters of Ain" I wszyscy są zadowoleni.
_________________ "I Anioł w biel odzian otworzył Żelazną Księgę i piąty jeździec wyruszył w rydwanie płomiennego lodu, i słychać było łamanie praw i pękanie więzów, a tłumy zakrzyknęły: O Boże, teraz naprawdę mamy kłopot!"
A ja tam i w tym ostatnim kawałku nic specjalnego nie słysze. Ot poprawny, melodyjny album, nie wiem czy jest tu w ogóle o czym dyskutować. Jak ktoś lubi "Reinkaos" to pewnie i pod ostatni Watain będzie się brandzlował Ja sie w takowych rzeczach nie zasłuchuje.
Nie no, już w ostatnim kawałku nic specjalnego nie usłyszeć to musi być kwestia niesprawnych narządów słuchu. "Waters Of Ain" to kawałek, który obiektywnie i niezaprzeczalnie jest arcydziełem metalowym w ogóle i powinno się go oceniać nawet nie koniecznie z punktu widzenia Black Metalu. Dzieje się tu tak dużo a za razem to wszystko z czegoś wynika, że do prawdy jest czym się zachwycać. Niesamowite galopady, świetne zwolnienia, zabawy rytmem i klimatem - to wszystko obiektywnie czy subiektywnie nie zasługuje na miano "niczego specjalnego".
Ostatnio edytowano 25 wrz 2010, 09:52 przez MasterDisaster, łącznie edytowano 1 raz
Wobec powyższej wypowiedzi, musze do użytkownika MasterDisaster skierować szereg pytań (są dość proste, więc powinieneś sobie poradzić):
1. Ile masz lat? 2. Czy masz długie włosy? 3. Czy jesteś metalowcem? 4. Czy masz już za sobą pierwszys stosunek seksualny?
Proszę szanownych moderatorów o nie traktowanie tego posta jako prowokacji, ale w przypadku wytaczania przez mojego adwersarza argumentów pokroju "gust obiektywny" muszę wiedzieć czy w ogóle warto temat podejmować.
Spierdalaj zboczeńcu, nie umówię się z tobą. Urażony Jaś14
Pentagram Burns
Napisane:
9 lip 2010, 09:22
Dołączył(a): 14 lip 2006, 13:11 Posty: 1846 Lokalizacja: Eden
Ej no, Wy to jesteście bardziej walnięci, niż ja! Mnie się podoba. Obiecujecie sobie czegoś po nagraniu nowego materiału po dłuższej przerwie i narzekacie. Po prostu, starzejecie się fiuty Macie więcej materiał w głowach, niżeli pierwej, no nie? Jestescie wybredni i trudno Was zadowolić. To tak , jak po randce z cycatymi blond nogami idziecie na kolejną z mniej cycatym rozczochranym tułowiem, no Co ja pisze, a trzeźwy yezdem.
_________________ "...Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie"
Ja tam niczego sobie nie obiecywałem bo to moje pierwsze spotkanie z Watain i przyznam, że dość zachęcające. Na portalu HM jest recenzja, w której autor pisał, że nowy album nie bardzo może przekonać nowych słuchaczy do zespołu. A jednak mnie przekonał, bo grają interesującą miksturę melodii i surowości.
Pendulum Prey
Napisane:
10 lip 2010, 12:40
Dołączył(a): 6 maja 2007, 21:20 Posty: 919 Lokalizacja: Kraków
Widzisz - ja również czasem się mylę;P
_________________ Stary nick: Zgread!
We are the life after death
We are the nightmare suspension
We are the cultivated hell around the transforming relic
THE AXIS OF PERDITION
cordam
Napisane:
25 wrz 2010, 09:40
Dołączył(a): 24 wrz 2010, 00:46 Posty: 78 Lokalizacja: Kraków
Dziwna jest na nowa płyta Watain. Gdyby była pierwszą słyszaną przeze mnie w ich dyskografii, powiedziałbym że bardzo dobra, a tak jest tylko poprawna. Znając STTD nie sposób nie znaleźć na niej patentów, które były na poprzedniczce, ale to wszystko jakoś mnie nie przekonuje zbytnio. Dużo jest chwytliwych heavymetalowych patentów, jak np. pod koniec Malfeitor, ten akurat mi się podoba, inne połamańce niekoniecznie. Niemalże się zgodzę z Bastet, płyta przelatuje przez odtwarzacz i jakoś się nie zauważa że to już koniec. Dla mnie sprawy nie ratuje nawet Waters of Ain. Na STTD takie Stellarvore... doskonale zbudowany epilog, tu tego nie ma. O ile w STTD podobały mi się kompozycje, a drażniła cukierkowość muzyki, tak tutaj słodycz pozostała, a muzyka sama w sobie jest średnio dobra. Do Casus ani Rabid nie ma się co odnosić, bo tamte materiały to było mistrzostwo i już nie wróci. Nota bene i tak najbardziej lubię stare brudne i bardzo krótkie Essence of Black Purity.
Nie możesz rozpoczynać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz edytować swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz dodawać załączników